Pokazywanie postów oznaczonych etykietą essential killing. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą essential killing. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 listopada 2010

"Ten film się kupy nie trzyma!"

Taką konstatację można usłyszeć na przykład wtedy, gdy idzie się do kina z kilkoma kolegami-osiłkami, do reszty oddanymi militariom, sztukom walki i wuefowi. Podczas seansu cieszą się zawsze kiedy ASG wystrzela o dwa pociski więcej niż powinien albo jak z rany wycieka za dużo krwi, bo przecież jest ona na wysokości kompletnie nieukrwionego narządu. Przyznaję szczerze, tego typu oddawanie realiów mnie kompletnie nie interesuje, zwłaszcza w przypadku filmu, jakim jest Essential Killing. Jaki właściwie jest? No właśnie przede wszystkim nic sobie nie robi z oddawania czegokolwiek komukolwiek. A już najmniej dba o politykę. Zdaje się, że nadrzędną wartością dla twórców stał się wymiar uniwersalny opowiadanej historii. I to się udaje.